Start arrow Astrologia arrow Energie planetarne arrow Kiedy brać ślub?
Poniedziałek dnia 06. Lutego 2012 | 05:09

Main Menu

Start
Tarot
Karty Klasyczne
Astrologia
Numerologia
Chirologia
Ziołolecznictwo
Opowieści z Krypty
Magia
Szukaj
Kontakt
Linki
Cennik
Wasze Ulubione


Newsflash




Kiedy brać ślub? Utwórz PDF Drukuj Poleć znajomemu
19.03.2009.

Gdy mrozy puszczają, a słoneczne promienie z lekka i mile poczynają łaskotać nasze powieki, zwykle zachęcają do cieplejszych myśli o bliskim nam człowieku. Niewiele potrzeba wtedy nacisku z zewnątrz, by zdecydować o Wielkanocnym Ślubie. Wkrótce jednak, z niejakim zdumieniem odkrywamy, że na ten sam pomysł wpadło niewiarygodnie dużo par, co oczywiście nieco komplikuje nasze plany, wymuszając inną godzinę ceremonii zaślubin ( ta jest ważna, ale o tym innym razem), a niekiedy i przesunięcia jej o dzień lub nawet dwa, lecz to już nie tylko wprowadza poważne zmiany związane ze śluboweselem, ale wywraca też nasze intuicyjne, z jungowskiej nieświadomości zbiorowej zaczerpnięte przeświadczenie, że ten, a nie inny czas jest dla naszego ślubowania najodpowiedniejszy. Być może jednak spóźniliśmy się i uroczystość przeniesiemy na cieplejsze już znacznie dni, może w maju lub w czerwcu ? Zaraz, zaraz krzykniecie, przecież nie ślubuje się … itd, itp. Wiem, na przesądy, prawdziwe lub nie , nie ma rady, ale może nie wszyscy zechcemy je traktować ze śmiertelną powagą ? Co więc robić ? Nasze przeświadczenie o właściwym czasie zaślubin wciąż jeszcze musi nam zastąpić profesjonalny kosmogram tego wydarzenia, dostępny dziś jeszcze tylko bardzo nielicznym szczęśliwcom, ale też pamiętajmy, że i najoptymalniejszy horoskop ślubu, określający moment jego zawarcia nie zadziała, jeśli młodzi są niedobrani, albo pasują do siebie, tylko przez określony czas, co wynika z ciągle zmieniających się cykli wzajemnych relacji energetyki planet we własnym i w porównawczym układzie kosmogramów, co zdarza się dużo częściej, niż myślimy, bo i w takim przypadku energetyki kosmosu nie należy lekceważyć, wszak nie od dziś wiadomo, że jesteśmy Dziećmi Kosmosu, zdając sobie z tego sprawę czy nie.

Pora Wielkanocy, owego zagęszczenia Ślubów, najczęściej przypada w trakcie zodiakalnej fazy Barana, która otwiera Zodiak, a więc promuje czas Nowego, daje odwagę wskoczenia na „głęboką wodę” i autentycznie wspierany jest całą – choć o tym nie wiemy – energetyką kosmosu. Przedtem jednak napotykamy lutowo-marcowe Ryby, czas refleksji i niepewność co do wybranej , nowej drogi życia. Potem, gdy klamka zapadła, już w Baranie, pochłaniają nas przygotowania do tej, dla wielu z nas, najważniejszej uroczystości w życiu. Przy tej okazji warto przypomnieć wszystkim, nie tylko młodym, wstępującym w progi małżeństwa, że tak naprawdę Nowy Rok nie zaczyna się 1 stycznia, wtedy bowiem, podczas sztucznie narzuconego Sylwestra, znajdujemy się w początkach fazy Koziorożca, zawsze wspierającej dzierżących władzę. Tak naprawdę, Nowy Rok rozpoczyna się zwykle 21 marca ( może być też przed północą 20 marca), gdy podczas równonocy wiosennej, w relacji swej drogi wokół Słońca, Ziemia wchodzi w zodiakalny pas Barana. I to właśnie zapowiada nowe początki. Po ciężkim okresie niepewności (Ryby), decydujemy się na wiosenny, tchnący wiarą w potęgę zmiany dotychczasowej sytuacji, wielkanocny najczęściej ślub. Gdy pary są dobrane, małżeństwo jest szczęśliwe, wchodzimy na nową drogę życia bez nieustannych ingerencji naszych najbliższych, którzy chcą dla nas i może jak najlepiej, ale nie mogą żyć naszym życiem, a my ich. Zrozumienie tej prostej prawdy decyduje zwykle o tym, czy po ślubie rozpoczniemy życie razem, w bliskości do bliskich dotychczas nam osób, w separacji zupełnej, czy pozostaniemy od nich uzależnieni, narażeni na tołstojowską „drogę przez mękę”, choć każdy chciał dobrze. O tym wszystkim wszakże powinniśmy pomyśleć wcześniej, jeszcze podczas marcowej fazy Ryb, gdyż dwie Ryby wciąż w dwóch płyną kierunkach i tylko od nas zależy za którą podążymy. Wtedy można jeszcze wszystko przemyśleć, potem, w fazie Barana, nadchodzi o czas działania, rozpoczynania nowego, po swojemu, choćby i nieudolnie. Nie szkodzi.Być może wcale nie będzie głupie gdy zanim komuś przysięgniemy dozgonną miłość udamy się na wizytę do wróżki lub astrologa, który wprawnym okiem zbada czy akurat te dwie osoby pasują do siebie na zawsze jak dwie krople wody czy łączy ich tylko bieżacy tranzyt. 

Przecież bycia razem, ale już w małżeństwie, i tak trzeba uczyć się od nowa. Tylko że prawdę tę powinni przyswoić sobie nie tylko przyszli małżonkowie, bo bez tego nic się nie uda, lecz i przyszli teściowie chociażby, bo w przeciwnym razie, nadmierną opieką i radami ( nadmierną, podkreślam, a nie tą konieczną i potrzebną młodym) , biorą ich rodzącą się dopiero, zbiorową karmę na swe barki, a przecież nie mogą przeżyć za nich ich wspólnego życia. Szczególnie w fazie Barana, chcemy wszystko robić po swojemu, choć z błędami, których nie uniknie nikt, lecz nieliczni potrafią się na nich uczyć, a powinni i młodzi małżonkowie i teściowie. Nigdy nie jest za późno, gdyż nigdy nie jest później niż północ, by głębiej pojąć, że nasz Ślub uruchamia zupełnie nową energetykę w nas samych, w relacji do innych i do tych, którzy dali nam życie, bo ciągle myślą (niekiedy słusznie), że nadal jesteśmy dużymi dziećmi. Może i mają rację, ale czy oni, rodzice Państwa Młodych, nie są też nimi, tylko nieco bardziej dorosłymi ?

 

Wróżka Poznań

Zmieniony ( 20.03.2009. )
 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »
Wstecz