Start arrow Astrologia arrow Energie planetarne arrow Kiedy musimy wyjechać z kraju
Wtorek dnia 07. Września 2010 | 08:34

Main Menu

Start
Tarot
Karty Klasyczne
Astrologia
Numerologia
Chirologia
Ziołolecznictwo
Opowieści z Krypty
Magia
Szukaj
Kontakt
Linki
Cennik
Wasze Ulubione


Newsflash




Kiedy musimy wyjechać z kraju Utwórz PDF Drukuj Poleć znajomemu
19.03.2009.

Kiedy musimy wyjechać

 

Gdy potężny samolot odrywa się od pasa startowego, unosząc pasażerów wraz ich oczekiwaniami, lękami. ale i marzeniami w kierunku dalekiego i często nieznanego im lądu, wielu z nich być może staje przed wielką, życiową doprawdy szansą, ale nie wszyscy z nich jeszcze zdają sobie z tego sprawę. Podniebny więc lot, jednych niesie ku nowemu przeznaczeniu, innych rutynowo tylko przemieszcza któryś to już raz od jednej codzienności w drugą. Niezależnie od tego wszystkiego, każda daleka podróż, która dzisiaj wcale nie musi być już tak długa (esencja IX, Strzelcowi i Jowiszowi odpowiadający sektor indywidualnego kosmogramu), jak kiedyś, a już szczególnie podniebny lot, pobudzają zwykle do wielu refleksji, miłośnika astrologii tym bardziej. Zawsze idzie, w pierwszym rzędzie, o to samo, o racjonalność decyzji, nieco hazardowej w swym zarodku i obliczonej na łut szczęścia, uzależniania swego losu od sprawności „stalowego rumaka”, ale też, to prawda, nie każdego w jednakowym stopniu sprawy te trapią, stąd właśnie, dla odciążenia powszechnej świadomości (czyżby lęk przed jungowską nieświadomością zbiorową ?), przed każdym pasażerem ekran , pozwalający zanurzyć się w banalność (i wtedy to szybko idzie) pokazywanego na ekranie, dowolnie zresztą przez pasażera wybieranego programu.

Z potocznego nawet i bardzo już indywidualnego doświadczenia wiemy, iż głębsze zmiany świadomości powstają najczęściej skutkiem dłuższego przebywania w odmiennych warunkach, albo tez odwrotnie, są one rezultatem nagłego i jednostkowego doświadczenia (wydarzenia), niespodziewanie, choć bardzo radykalnie odmieniającego nasze życie. W każdym jednak przypadku mamy do czynienia albo z esencją (doświadczeniami) IX-go, z fazą Strzelca związanego sektora kosmogramu, albo też, najwyraźniej powiązanego z ekspansją jowiszowej energetyki, władającej tą właśnie fazą zodiakalnego rozwoju. Wie o tym nawet bardzo początkujący miłośnik Królewskiej wiedzy, ale najczęściej nie ma przy tym najmniejszego pojęcia (mimo, że jest nieustannie rażony doświadczeniami życia potocznego, pozbawionego, niestety, filozoficznej wobec nich refleksji) ani o ich głębi, ani też o rozległych obszarach własnej jaźni, nieubłaganie ulegającej wtedy daleko idącym transformacjom. I oto, w ten sposób pojęliśmy sens i znaczenie dziewiątej, strzelcowej fazy rozwoju. Zodiak przecież, to nie wróżebna makieta, lecz prakonstrukcja wszelkich możliwych potencjałów obrazującą indywidualne oraz zbiorowe dokonania człowieka i całej ludzkości zarazem.

Świadomościowy skok, mniejsza już o to na ile przyjemny i na ile przy tym bolesny,

powstaje zazwyczaj (tak naprawdę, to prawie zawsze) w wyniku wcześniejszych, plutonowo-skorpionowych transformacji, leżących u podłoża późniejszych już, życiowych zmian, a więc jest konsekwencją wachlarza wcześniejszych poczynań, wymuszających np. migracje lub przynajmniej zmianę miejsca zamieszkania, a to przecież, zwykle w sposób istotny, odmienia nasze życie.

Dzięki takim jak powyższe przemyśleniom, rozwinęły się miedzy innymi techniki relokacji, astrologii przestrzeni lokalnej i astrokartografii, Pozwala to ukazać przez jakie kontynenty, kraje, krainy i miasta przechodzą nasze energetyczne potencjały Słońca, Księżyca, planet, ascendentu i MC.

Tak naprawdę jednak, dopiero zbiorczo, wszystkie powyższe techniki razem zastosowane, pozwalają ukazać człowieka w wielowymiarowym aspekcie czasu i przestrzeni. Jednak mają i one, jak wszystko zresztą, swe wady i zalety.

Zanim jednak wyjedziemy musimy zdać sobie sprawę z paru waznych kwestii. Rodzimy się w określonej czasoprzestrzeni, otrzymujemy dokumenty, paszport, jesteśmy obywatelami określonego kraju, używamy takiego a nie innego języka i podporządkowujemy się takim a nie innym regułom życia zbiorowego, zwyczajom, obyczajom, akceptujemy wreszcie swoiste normy kulturowe. Przed wiekami jednak zmiana kulturowego paradygmatu nie była prosta. Rzadko widywano gościa z innej krainy, bo każda podróż była i długa bardzo i niebezpieczna zarazem, człowiek z wolna przyzwyczajał się do zmiany klimatu i odmienności wzorców kulturowych, powoli i stopniowo zapoznawał z nowymi warunkami, mniej więc szokował innych, a i sam mniejszych doznawał wstrząsów. Upływ czasu ułatwiał adaptację do nowych warunków. Nie było powodu by bić na alarm, ani też, z drugiej strony, nie było technicznych możliwości, by rozpoznać zmiany w psychice człowieka osiadłego gdzieś z dala bardzo od miejsca swego urodzenia. Dzisiaj potrafimy określić dość dokładnie te przemiany, niezależnie od miejsca w którym przyjdzie nam przebywać. Relokacja pozwala umiejscowić człowieka w dowolnej czasoprzestrzeni. Jeśli przeniesiemy czas narodzin na inne współrzędne geograficzne, po pewnym czasie (po jakim, to sprawa bardzo indywidualna, wynikająca z kosmicznej energetyki odwzorowanej kosmogramem), życie człowieka może znacząco odmienić się. Tranzyty pozostaną wszakże takie same (z wyjątkiem na Ascendent i MC), lecz oddzialowywać będą na inne sfery życia, gdyż wspsób znaczący może się zmienić domifikacja kosmogramu. Jednym więc ludziom lepiej się żyje w Australii niż w Polsce lub Kanadzie, a może po prostu inaczej, innym zaś fatalnie wiedzie się w Niemczech lub Austrii, marzą zaś o Ameryce południowej i kiedy dotrą wreszcie do Limy czy choćby meksykańskiego Vera Cruz, szczęście ich nie zna granic. Dzisiaj radykalne przemieszczenia są możliwe, stają się codziennością i dają się zrealizować w niesłychanie krótkim czasie, co jednak nie oznacza, że zawsze są sensowne, ale tez ponowny powrót do przeszłości jest znacznie łatwiejszy. Niekiedy wystarczy przebyć kilkadziesiąt kilometrów, by urodzeniowe, tranzytujące lub progresywne planety przemieściły się w niewielkim stopniu ekliptycznie, ale za to bardzo znacząco merytorycznie względem osi kosmogramu, bo to najważniejsze. Wtedy zaczynają ujawniać się zupełnie nowe trendy w urodzeniowym kosmogramie, a te mogą odmienić nasze życie bardziej, niż podróż w najbardziej odległą krainę.

Gdzie więc znajduje się nasze osobiste Eldorado ? Czy można je rozpoznać i precyzyjnie określić ?

Tego jednak nikt nam nie powie i trzeba to samemu sprawdzić, a można to uczynić na dwa sposoby. Jeden zakłada żmudne wyszukiwanie najbardziej sprzyjających nam miejsc na tej planecie, lecz tak naprawdę, wiedzie on do nikąd. Potrzeba bowiem naszej intuicji, wizji, marzeń i tylko nieco wiedzy. Każdy z nas bowiem nosi w sobie obraz miejsc, miast, a może i lub krainy, która zdaje się być mu bliska i w której chciałby się znaleźć . Czasem ktoś zaiste czuje podświadomie, że właśnie „tam” byłby szczęśliwszy i ku jego niekłamanemu zdumieniu okazuje się zazwyczaj, że tam właśnie znajduje się ich Jowisz, Słońce lub Wenus przy acendencie lub MC. Być może człowiek od dawna miewał tego typu marzenia, ale spełnienie ich, choćby w najskromniejszym wymiarze, pozostawało daleko poza technicznymi możliwościami, którymi dysponowała w owym czasie ludzkość. Pozostawały jeszcze warunki polityczne, bowiem zamieszkiwanie w totalitarnym, nie pozwalającym na swobodny przepływ ludzkości państwie nie dawało żadnych możliwości przemieszczania się i przypominało poniekąd pobyt w sypialni, w której krzyżują się liczne cieki wodne, tak małej, iż nie daje się w żaden sposób przesunąć łóżka na tyle, by ich uniknąć.

Bardzo niewielu, doprawdy, mieszkańców naszej planety zdaje sobie sprawę z tego, iż przez dobrowolną, a zarazem przemyślaną relokację w znaczący sposób możemy odmienić swój los, gorzej, jeśli jest ona wynikiem przymusowych lub wymuszonych działań, bo wtedy naturalny opór psychiczny może zniweczyć potencjalnie pozytywne rezultaty, albo też, wskutek złego losu lub pozornego zbiegu okoliczności, możemy być zmuszeni „zapuścić korzenie” w miejscu zupełnie dla nas niestosownym. Te zagadnienia, tak naprawdę, wciąż nas przerastają, nic dziwnego, skoro jako ludzkość i każdy z osobna, dziwnym zrządzeniem (tylko czyim i czy przemyślanym ?) wykorzystujemy zaledwie maleńki procent naszego intelektualnego potencjału. Ponadto, tylko równie bardzo niewielu zna swe potencjały urodzeniowe, naznaczone kosmogramem, jakże więc mogą oni pojąć sens relokacji, nie mówiąc już o tym, ażeby wykorzystać tkwiące w niej potencjały, a po prawdzie mówimy o najbardziej prostej, trywialnej wręcz technice, pozwalającej wypełnić karmę przeznaczoną nam na tej planecie.

Podstawowy problem tkwi jednak w tym, że wpatrując się w relokowany horoskop, jeśli nie jesteśmy odpowiednio zaawansowani, nie potrafimy, lub zapominamy nałożyć nań zarówno progresje, chociażby tylko solarne i lunarne (Słońce 30 lat oraz dwa i pół roku w znaku) oraz koniecznie tranzyty, przynajmniej od Jowisza.

Relokacji ksmogramu, czyli przeniesienia psychofizycznej energetyki urodzeniowej kosmosu j jakby w słoju, na inne miejsce, nie należy mylić z biolokacją, a więc zjawiskiem/procesem, znanym z najdawniejszych, ba, biblijnych nawet czasów, a odnotowanym w latach 40-tych. Przeprowadzono ją wtedy pod nadzorem samego Alberta Einsteina, do dziś określa się ją mianem eksperymentu filadelfijskiego. Jedną z amerykańskich kanonierek „przeniesiono” wtedy wraz z załogą w inne miejsce, tyle tylko, że jednostkę odnaleziono wprawdzie dość szybko, ale za to w dość odległym miejscu, załoga natomiast odnajdywała się stopniowo, w kolejnych i coraz to dziwniejszych miejscach naszego globu. Przypadków biolokacji, znanych prawie każdemu z nas było znacznie więcej, wystarczy wspomnieć niektóre chociażby dokonania Davida Coperfielda, ale doprawdy, nie ma specjalnego powodu, by wymieniać chociażby najważniejsze, bo każdy z tych przypadków, choć w nieco inny sposób, burzy tradycyjną, przez zdecydowaną większość ludzi akceptowaną wizję świata. Ale przestrzeń i czas czynią najprzeróżniejsze sytuacje, nawet jak z bajki, prawdziwymi. O wpływie biolokacji na rozwój osobowości człowieka wiemy jednak bardzo niewiele, więc pominiemy ją w dalszych rozważaniach.

Skutki relokacji, choć jakościowo dają się , przynajmniej z grubsza, z góry określić, to niewiele, niestety, da się powiedzieć o czasie realizowania tych zmian, gdyż jest to sprawa jak najbardziej osobista, odmienna dla każdego z nas. Jeśli migracje lub pobyty w Europie zachodniej, choćby nie wiem jak istotnie zmieniały planetarną energetykę indywidualnego kosmogramu, to jednak ( przy czasie letnim to najwyżej różnica 2 godzin, a przecież Anglia też na taki czas przechodzi) NIGDY nie dochodzi do zmiany ”twardych” aspektów planetarnych wobec osi Asc-Desc i MC-IC (przede wszystkim kwadratura i opozycja, bo kwinkunks ma zupełnie odmienny status. Sytuacja taka nader CZĘSTO WYSTĘPUJE przy relokacji osoby urodzonej w Polsce do NOWEGO JORKU, o wiele rzadziej do Chicago, a prawie nigdy przy relokacji na zachodnie wybrzeże USA, a więc do L.A. lub San Francisco. Ta sama zasada, oczywiście, obowiązuje przy relokacjach dla podobnych długości geograficznych na Wschodzie, ale tam, znacznie jednak rzadziej niż w USA, dobrowolnie sadowili się nasi ziomkowie.

Tylko więc Nowy York, albo on to właśnie, najczęściej, tak ustawia planetarna energetykę urodzonych w Polsce Polaków, iż planety znajdujące się na jednej z osi znajdują się teraz na osi drugiej (odległość kwadratury), co rodzi bardzo poważne konsekwencje.

Kiedy mamy wątpliwości czy tam gdzie nas los wysyła energie kosmosu będą nam sprzyjać lub gdy chcemy gdzieś wyjechać a nie wiemy gdzie warto skożystać z porady wróżki - astrologa, która sprawdzi gdzie będą na nas działać pozytywne energie.

 

Wróżka, Poznań

 

Zmieniony ( 20.03.2009. )
 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »
Wstecz