Start arrow Opowieści z Krypty arrow Wygrzebane ze starych czasów :) arrow Iluzja
Poniedziałek dnia 06. Lutego 2012 | 05:09

Main Menu

Start
Tarot
Karty Klasyczne
Astrologia
Numerologia
Chirologia
Ziołolecznictwo
Opowieści z Krypty
Magia
Szukaj
Kontakt
Linki
Cennik
Wasze Ulubione


Newsflash




Iluzja Utwórz PDF Drukuj Poleć znajomemu
27.07.2007.

"Iluzja"  Jacek Sawaszkiewicz (ze zbioru - "Mój tatko")

 

Do naszego miasta przyjechał mistrz iluzji. Na salę dostaliśmy się przez okno, bo pan bileter, z powodu braku miejsc i tłoku, zrzucał ze schodów wszystkich bez względu na to, czy mieli bilet czy nie.

Pomiędzy nogami widzów przeczołgaliśmy się do przodu i spoczęliśmy na podłodze przed sceną.

Siedzący za nami, pozbawiony owłosienia pan, z ulgą ulokował oblepione błotem trzewiki na ramionach taty. Jego sąsiadka oparła pękata siatkę o moją potylicę. Chyba miała w niej homogenizowane mleko, bo ciągle ściekało mi coś zimnego po karku.

Mistrz iluzji ubrany na czarno i nosił cylinder. Z daleka mógł przypominać królewskiego pingwina.   - Patrz dobrze na jego ręce – powiedział szeptem tato. - Z takim to nigdy nic nie wiadomo.

Pan iluzjonista pomachał czarnym kijem i wyciągnął z kapelusza zmiętego gołębia. Następnie zaprezentował kilka sztuczek z talią kart i związanymi ze sobą chustkami, które wyjmował z butelki. Potem butelka znikła.

  • Wsadził ją do rękawa – wrzasnął głos z końca sali.

    Mistrz iluzji pokazał zgromadzonym oba rękawy. Były puste.

  • Już ją ma za pazuchą – kontynuował głos.

  • Albo w nogawce! - dorzucił inny.

    Pan iluzjonista wzruszył ramionami i wydobył z kapelusza następnego gołębia. Ptak wydawał się zadowolony z takiego obrotu sprawy.

  • Sadysta – krzyknięto tuż za nami. - Zwierzęta męczy!

  • Niech wyciąga z kapelusza krowę, jak taki mądry!

  • Albo samochód!

    Mistrz iluzji ucieszył widzów gestem ręki i znów machnął patykiem. Tym razem gołąb zniknął. Zgromadzeni podnosili się z miejsc.

  • Widziałem jak go wkładał do spodni – zawołała siedząca za mną pani,stawiając na mojej głowie drugą siatkę. - Zboczeniec!

    Pan iluzjonista rozpostarł zmiętą gazetę i wydobył z niej bukiet sztucznych kwiatów.

  • On jest tym wszystkim nafaszerowany jak prosiak – darła się pani z siatkami. - Nie chcemy, żeby nam mydlił oczy!

  • Nie chcemy! - podchwyciła połowa widowni.

    Mistrz iluzji popatrzył na nas zaskoczony.

  • Rozbieraj się bubku! - huknął pan pozbawiony owłosienia, tupiąc tacie po ramionach. - Pragniemy poznać prawdę!

  • Chcemy wiedzieć jak jest – dodała druga połowa widowni.

    Ojciec szturchnął mnie łokciem.

  • Pryskamy – szepnął – Zaczyna być gorąco.

    Rozpoczęliśmy odwrót. Mistrz iluzji szykował się do ucieczki. Widzowie wstali.

  • Pokaż co chowasz w zanadrzu! - ryknęli zgodnie.

    Gdy ześlizgiwałem się z parapetu okna, ujrzałem jeszcze kłąb postaci na scenie i porządkowych wkraczających do sali.

  • Nie ma się czemu dziwić – powiedział tato, kiedyśmy zdążali do domu. - Żyjemy w społeczeństwie cywilizowanym, które nie lubi mistyfikacji i jest mocno zakorzenione we współczesnej rzeczywistości.

  • Żaden mistrz iluzji więcej do naszego miasta nie przyjechał. Niektórzy mówią, że szkoda. Tato jest innego zdania. Ja także.


 

Zmieniony ( 27.07.2007. )
 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »
Wstecz